Księga Gości
Obejrzyj
Dołącz

Linki:

Blogi
Kacik ... i czy trzeba czegoś więcej? :D
Rauciaaaa Bardzo fajna Kasia :D
Ań, Ań, Ań, Ań
Dmuchana Bardzo mila, wstrzemięźliwa, grzeczna, nie fochuje i nie pija alkoholu... :D
Sam Jedyna (chyba:D) dziewczyna sluchajaca Manowar jaka znam :o :D
Din Nie umie karmić ehhh...
Siep Tróóóóóóóóóóóóóó

Inne
Iron Maiden - Aces High Kolejny wideoklip do utworu Maidenów :]
Iron Maiden - The Longest Day Wideoklip do nowej piosnki Ironów, który sam zrobiłem :D
Dewiacje Moje dewiacje! (nie, nie seksualne :D)
Bash Zajefajne cytaty z IRCa :]
Chomiki! Codzienny komiks polityczny! Polecam :D
Rock & Metal Shop Baaaaardzo dobry sklep internetowy
Funiaste Różne smieszne rzeczy
Chwalmy Pana! Bardzo fajny komiks, nie polecam osobom religijnym
Dewulot Strona mojego liceum
~Rycerze-Nocy~ Stronka internetowego klanu RPG
Manowar Manowar, Manowar living on the road!
Manowar PL Polska strona o Manowar





Archiwum
2010
styczeń
2009
sierpień
maj
styczeń
2008
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
2007
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad


blog.pl



2010-01-06 20:59:02 >> Lili Marlene

Lili Marlene

Underneath the lantern,
By the barrack gate
Darling I remember
The way you used to wait
T'was there that you whispered tenderly,
That you loved me,
You'd always be,
My Lili of the Lamplight,
My own Lili Marlene

Time would come for roll call,
Time for us to part,
Darling I'd caress you
And press you to my heart,
And there 'neath that far-off lantern light,
I'd hold you tight ,
We'd kiss good night,
My Lili of the Lamplight,
My own Lili Marlene

Orders came for sailing,
Somewhere over there
All confined to barracks
Was more than I could bear
I knew you were waiting in the street
I heard your feet,
But could not meet,
My Lili of the Lamplight,
My own Lili Marlene

Resting in our billet,
Just behind the line
Even tho' we're parted,
Your lips are close to mine
You wait where that lantern softly gleams,
Your sweet face seems
To haunt my dreams
My Lili of the Lamplight,
My own Lili Marlene


Zakochałem się w tej piosence.

W wykonaniu wspaniałej Very Lynn.

"Kilkadziesiąt lat temu nie było osoby, której postać Lili Marlene byłaby obca. Jest to bowiem bohaterka megahitu II-giej wojny światowej, wielkiego szlagieru o niespotykanym w tamtych czasach rozgłosie. Wylansowanie przeboju to dziś nie lada przedsięwzięcie artystyczno-marketingowe, nad którym pracuje sztab ludzi, a i tak nawet największe hity znikają z list przebojów po kilku tygodniach. Tym bardziej warto przypomnieć o fenomenie piosenki, która w czasie ostatniej światowej wojny okazała się prawdziwą "międzynarodówką" śpiewaną przez żołnierzy po obu stronach frontu. Piosenka pt. Lili Marlene uchodzi za najbardziej popularną piosenkę żołnierską w całej historii. Żeby oddać w pełni, jak wielkie miała powodzenie, trzeba powiedzieć, że już pod koniec wojny przetłumaczono ją na kilkadziesiąt języków (według źródeł nawet czterdzieści osiem!), w tym tak egzotycznych jak fiński, węgierski czy hebrajski."
J. Cybulska


skomentuj (0)


2009-08-09 01:07:16 >> ....

"...Klapa nad łbem się zamyka,
w dół do Podziemia drabinka..."

Lao Che - Kanały

31 Lipca 2009. Godziny poranne.

Telefon z rana, dzwoni Marcin.
- Cześć, czy możesz zamieścić na forum, że w Poniedziałek (3 Sierpnia) o 9:30 na Pl. Krasińskich będziemy schodzić do kanałów?
- Ale trzeciego są sztandary pod PWPW.
- No tak, więc nie wszyscy będą mogli iść.
- Zgłosiłem się na PWPW...
- No ja też. Trudno!

31 Lipca 2009. Godziny popołudniowe/wieczorne.
Uroczystości na Placu Krasińskich. Marcin niestety nie przybył, rozmowa została przeniesiona na później.

1 Sierpnia 2009. Po Godzinie W
- Marcin, jest sprawa.
- No słucham.
- Chodzi o ten kanał... Chciałbym bardzo zejść. Trzeci raz ominie mnie zejście...
- No dobra, idź!

2/3 Sierpnia 2009. Noc.
Błyska się...

2/3 Sierpnia 2009. Noc. Chwilę później.

Pada. Kurw...

3 Sierpnia 2009. Godziny poranne.
Telefon. Senat.
- No siema, kanały przeniesione z powodu opadu deszczu na jutro (4 Sierpnia).
- ...

3 Sierpnia 2009. Godziny popołudniowe.
Telefon. Marcin.
- Słuchaj, napisz na forum, że kanały przenosimy na Środę (5 Sierpnia). Jest za wysoka woda.
- Ok...

4 Sierpnia 2009. Godziny popołudniowe.
Deszcz. Kurw...

5 Sierpnia 2009. Godziny poranne.
Telefon. Senat.
- Siema, napisz na forum, że kanały przenosimy na siódmego.
- Ale jak na siódmego? Zaczynamy Starówkę!
- Dacie radę.

7 Sierpnia 2009. Godziny poranne. Starówka.
Tomek.
- Radosław, w dwuszeregu, frontem do mnie zbiórka! - zformwoaliśmy szybko dwuszereg - Osoby idące do kanału wystąp! - wystąpiliśmy. - Zakładać panterki, schodzicie o 10.

7 Sierpnia 2009. Godzina 10.

Schodzi pierwsza grupa.

7 Sierpnia 2009. Godzina 10:30.
Schodzą harcerze.

7 Sierpnia 2009. Godzina 11.
Schodzimy. Oczywiście w mundurach.
Dla bezpieczeństwa panowie z MPWiK założyli nam szelki, abyśmy bez problemu zeszli na dół jak i weszli na górę. Schodziłem jako czwarty. Stanąłem na dnie kanału, pan kanalarz odpiął mi zapięcie na szelkach.
- Tędy. - Powiedział pokazując niewysoką dziurę. Owszem, wiedzieliśmy że kanał będzie miał zaledwie 80 cm wysokości i będzie dość szeroki, ale szok mimo wszystko był. Prawie wczołgałem się do środka. Szedłem na czworakach. Było pełno wody. Na szczęście nie był to ściek, tylko kanał który zbierał wodę po opadach. Po chwili miałem mokre kolana i ręce. "Szliśmy" naprzód. Moja latarka zaczeła mrygać, aż w końcu zgasła. W tej samej chwili zapanowała kompletna ciemność i kompletna cisza. Zamknąłem i otworzyłem kilka razy oczy. Nie widziałem różnicy. W tym momencie naszła mnie (i po późniejszych rozmowach z kolegami nie tylko mnie) myśl:
- Co ja tu, kurw... robię? Chcę wracać. Ja już nie mogę. Rany Boskie, kurw..., nie dam rady. - Posuwaliśmy się dalej do przodu. Kilka razy uderzyłem hełmem o sufit kanału. Poczułem, że woda dostaje mi się do prawego buta. A mam buty z wysokimi cholewami. Piotrek, który był za mną miał ze soba aparat. Robił zdjęcia z fleszem. Ponoć moja dupa wygląda na nich pięknie. Posuwamy się dalej do przodu.
- To tam to pierwsze wyjście? - (były dwa, pierwsze na 50 drugie na... 100 metrach) zapytał Marcin idącego z nami kanalarza.
- Tak. - usłyszawszy to, podniosłem głowę, by zobaczyć tylko ciemność.
- Kurw... Ale jak? No przeciez nie oślepłem. - pomyślałem. - Musi być, snop światła. - Potem spojrzałem jeszcze raz, rąbnąłem hełmem o sufit aż echo rozniosło się po całym kanale, poprawiłem go, bo spadł mi na oczy i wtedy zobaczyłem wyjście. Stanąłem w 'klatce schodowej', po chwili zostałem przypięty do linki i zacząłem wychodzić. Słońce oślepiło mnie na kilka sekund. Usiadłem na ulicy i patrzyłem jak wychodzą koledzy. Za mną wyszedł Piotrek-z-aparatem, a za nim drugi Piotrek. Wysoki, z 1.90m. Spojrzałem na spodnie. Całe kolana mokre i brudne. Spojrzałem na buty. Całe szubki poobcierane. No nic, bywa. Coś mnie zaszczypało na ręku. Aj, skaleczenie. Poleciałem do dziewczyn z Sanitariatu, opatrzyły mnie. Kolana bolały jak skur...ysyn.

7 Sierpnia 2009. 15 minut po wyjściu z kanału.
Doprowadziłem się do jako-takiego porządku. Poszedłem dokładnie umyć łapy, utytłane spodnie i buty zostawiłem. I tak przez dwa dni mieliśmy wyglądać tak jak Oni wtedy. Usiadłem sobie na schodku prowadzącego do Związku Powstańców Warszawskich i zamyśliłem się...

1 Września 1944. Godziny wieczorne. Stare Miasto.
Pada rozkaz ewakuacji żołnierzy i lżej rannych kanałami ze Starego Miasta do Śródmieścia i na Żoliborz. Schodzą. Zmęczeni, głodni, ranni, spragnieni, z bronią i rzeczami osobistymi. Najpierw idą kanałem o wysokości 1.60. Potem rozmiary kanału zmieniają się w zależności od tego, w jaką odnogę skręcają. Szlam raz sięga kostek, a raz do połowy piersi. Raz idą w miarę wygodnie. Raz niemal się czołgają. W całkowitej ciszy. W całkowitej ciemności. Tylko czasem gdzieś z przodu miga latarka przewodnika. Sprawdza czy dobrze idą. Czasem część grupy odłączała się z powodu rannych. Szli na własną rękę. Jednym udało się dotrzeć ze Starówki na Żoliborz lub Śródmieście. Innym nie.

20 Września 1944. Godziny wieczorne. Czerniaków.

Kolejna ewakuacja. Tym razem do kanału na ul. Solec schodzą resztki zgrupowania Radosław kierując się w stronę Mokotowa.


24 Września 1944. Mokotów.

Ewakuacja dzielnicy. Najdłuższa... 'wędrówka' kanałami wynosiła ponoć 17 godzin.

My wypoczeni, najdzeni, wyspani. Oni głodni, zmęczeni. My ledwo przeszliśmy odcinek ok. 50 metrów w jakieś 25 minut, które piechotą pokonuje się w chwilkę. Oni szli po kilka kilometrów. Z dzielnicy do dzielnicy. Oczywiście dochodzi do tego adrenalina i wybór którego my nie musieliśmy podejmować. Zostać i zostać zamordowanym, czy spróbować szczęścia w kanałach.

Ze Starówki do Śródmieścia i na Żoliborz w dniach 1 i 2 Września przeszło kanałami 5300 żołnierzy. Na zdjęciach i filmach pokazujących wychodzących z kanału ludzi, widać na ich twarzach uśmiechy. To byli inni ludzie. Działała też na nich adrenalina i chęć życia..

Nie wspomniałem tu o transportach broni i amunicji kanałami oraz o komunikacji podziemnej pomiędzy dzielnicami. Po prostu jest tego za dużo.

Zejście do kanału, znajdującego się ok. 30 metrów od tego do którego schodzili Obrońcy Starówki, w mundurze, z pistoletem w kaburze i hełmie było jednym z tych niesamowitych przeżyć w mym dotychczasowym życiu. Ale nie wiem, czy kiedykolwiek znów się na to zdecyduję.


skomentuj (1)


2009-05-17 23:03:40 >> Raz, raz.

Żyję.

skomentuj (1)


2009-01-07 10:58:37 >> "Z husarskim skrzydłem na swoim ramieniu"

Część I. "Rekonstrukcja"

Zaczyna się mój trzeci rok w "Radosławie". Już? Tak szybko? Trochę za szybko, ale ważne, że jest super. No i że mogę na nich polegać jeśli trzeba. No, przynajmniej na 3/4. Jednak w życiu osoby odtwarzającej oddziały - bądź co bądź - nieregularne przychodzi chęć zajęcia się jakąś regularną jednostką. Razem z kilkoma kolegami postanowiliśmy zająć się odtwarzaniem 12 Dywizji Pancernej Waffen SS "Hitlerjugend", jednej z najsilniejszych Niemieckich dywizji. A tak serio, chcemy odtwarzać oddział innej dywizji pancernej, która w Normandii skopała tyłki nie tylko w/w dywizji SS, ale też kilku innym. Mowa tu o Polskiej 1 Dywizji Pancernej. A dokładniej o 8 Batalionie Strzelców Brabanckich "Krwawych Koszul" 3 Brygady Strzelców 1 Dywizji Pancernej. Dziwić może, że zamiast za któryś z pułków pancernych wzięliśmy się za piechotę. No ale niestety, na czołg nas nie stać ;)

8 Batalion brał udział we wszystkich walkach 1DPanc od Normandii do Niemczech. Walczyła dzielnie pod Falaise i Chambois. Razem z całą Dywizją stała twardo, w pełnym okrążeniu przez trzy dni i noce na wzgórzu 262 nazwanym "Maczugą", nie przepuszczając Niemieckich dywizji chcących wyrwać się z Kotła Falaise. Aż wreszcie wraz z 2 Pułkiem Pancernym wkroczyła do Wilhelmshaven przyjmując kapitulację tamtejszej Niemieckiej załogi.

Swoją nazwę "Strzelców Brabanckich" batalion otrzymał po wyzwoleniu miasta Bredy. Natomiast przydomek "Krwawych Koszul" przywarł do nich po... No właśnie, jest kilka wersji:
- Podczas walk pod Falaise dowódca batalionu, ppłk Nowaczyński, został niegorźnie ranny w twarz odłamkiem. Krew z rany zalała mu całą koszulę (a nie mógł się przebrać, bo jego dobytek - razem z rzeczami innych oficerów - został zbombardowany przez... Amerykanów...). wtedy gen. Maczek nazwał go "Krwawa Koszula".
- Wszystko jak wyżej, tylko że tak nazwali go przejeżdżający Kanadyjczycy. "Co za krwawa koszula!". Myślę jednak, że jedno nie wyklucza drugiego.
- 8 Batalion zyskał taki przydomek po zaciekłych walkach na bagnety i wręcz na "Maczudze"

W każdym razie, żołnierze "ósemki" szybko podchwycili ową nazwę i zaczęli nosić czerwone szaliki z... i znów kilka wersji:
- Z podatych hitlerowskich flag. W jednej z książek jest nawet opis, jak żołnierze "dorwali się" do wielkiej, czerwonej flagi i nie zwarzając na ostrzał Niemców (!) zaczęli ją między siebie dzielić (!!).
- Druga wersja mówi o użyciu do tych celów czerwonych spadochronów. Ale też jedno nie wyklucza drugiego.

To tyle. Zaznaczam, że z "Radosława" nie rezygnujemy w żadnym wypadku.


Część II. "2008"

No tak, rok się skończył. W sumie całkiem udany to był rok.

Pięć inscenizacji:
- "Orlik" w Puławach
- Szturm Cytadeli
- Mokotów 1944
- Akcja "Taśma"
- "Olbrzym i Zapluty Karzeł Reakcji"

Trzy spektakle:
- Katyński Marsz Cieni
- Dni Starówki
- 27grudnia.pl w Poznaniu

W prasie:
- 3 razy! :D

W telewizji:
- A nawet nie liczyłem ;P

Uroczystości i wystawy:
- Masa!

Stan uzbrojenia:
- Broń krótka: sztuk 1
- Broń długa: sztuk 1
- Broń maszynowa: sztuk 2
- Broń biała: sztuk 2**
- Granaty: sztuk 1

Stan umundurowania i ekwipunku:
- Mundury: 3 komplety
- Buty: par 2
- Hełmy: sztuk 2**
- Czapki: sztuk 1
- Furażerki: sztuk 3
- Berety: sztuk 1
- Pasy: sztuk 3**
- Ładownice: par 2** + sztuk 1
- Kabury: sztuk 1
- Chlebaki: sztuk 2**
- Owijacze: sztuk 1*
- Opinacze: sztuk 1*
- Maski p-gaz: sztuk 1*
- Sprzęt saperski: sztuk 1*
- Manierki: sztuk 2*
- Menażki: sztuk 1
- Plecaki: sztuk 1*
- Szelki do oporządzenia: sztuk 3
- Szelki do portek: sztuk 2
- Kubki: sztuk 1
- Niezbędniki: sztuk 1
- Szaliki: sztuk 2
- Siatki na hełm: sztuk 1*
- Opatrunki osobiste: sztuk 1*

* - oryginały z epoki
** - oryginały w liczbie 1 lub 1 parze

Koncerty:
- Iron Maiden!

Odkrycia muzyczne:
- Głównie Warszawski Folk (dzięki urodzinom Tomka!)

Zainteresowania:
- Wciąż te same.

Znajomości:
- Nawiązanych więcej
- Zerwacych mniej

Miłość:
- Hahahahaha :D Pożartowaliśmy... :D

Studia:
- Rezygnacja

Cóż, zobaczymy co przyniesie 2009. Horoskop mówi... eee... a, nie ważne :P



skomentuj (3)


2008-11-27 00:05:19 >> W Ołomuńcu

W Ołomuńcu  

W Ołomuńcu na fiszplacu
Gdym na warcie kurna stał,
Gdym na warcie kurna stał.
Wszyscy kurna mi się dziwowali,
Sam się cysorz kurna śmiał.
Wszyscy kurna mi się dziwowali,
Sam się cysorz kurna śmiał.

Te chusteczkie coś mi dała
Na onuce kurna wziął,
Na onuce kurna wziął.
Żebyś sobie kurna nie myślała,
Żem cię kurna w sercu mioł.
Żebyś sobie kurna nie myślała,
Żem cię kurna w sercu mioł.

A ten list coś mi pisała
Do latryny kurna wziął,
Do latryny kurna wziął.
Żebyś sobie kurna nie myślała,
Żem się kurna żenić chcioł.
Żebyś sobie kurna nie myślała,
Żem się kurna żenić chcioł.

No i kurna daly fuzję
Ja jej nosić niebede,
Ja jej nosić niebede.
I nikogo kurna nie zabiję,
Lecz na wiwat wyszczelę.
I nikogo kurna nie zabiję,
Lecz na wiwat wyszczelę.

Jak poszlyśmy do burdelu
To był kurna istny raj,
To był kurna istny raj.
Ale granat kurna siedział w celu,
I już kurna nie mam jaj.
Ale granat kurna siedział w celu,
I już kurna nie mam jaj.

Ale nie płacz ty nieboże
Nie lycz moich kurna ran,
Nie lycz moich kurna ran.
Chociaż jaja kurna mi urwało,
To co trzeba kurna mam.
Chociaż jaja kurna mi urwało,
To co trzeba kurna mam.

Jak zagrzmialy nasze działa
Było z wrogiem kurna źle,
Było z wrogiem kurna źle.
I sam cysorz kurna nas pochwalił,
A poklepał kurna mnie.
I sam cysorz kurna nas pochwalił,
A poklepał kurna mnie.

Na bagnety wróg się rzucił
Tom go kurna dziabnął w brzuch,
Tom go kurna dziabnął w brzuch.
I jednego kurna takem przeciął,
Że zrobiłem kurna dwóch.
I jednego kurna takem przeciął,
Że zrobiłem kurna dwóch.

Na postoju w langerflasze
Tom gorząłkę kurna lał,
Tom gorzałkę kurna lał.
Żebym ja się kurna nie przeziębił,
Kiedy wiater będzie wiał.
Żebym ja się kurna nie przeziębił,
Kiedy wiater będzie wiał.

Jak my byli pod Przemyślem
Tam Czerniowce byli tyż,
Tam Czerniowce byli tyż.
Tam my kurna mieli bić Moskali,
Ale kurna lunął dyszcz.
Tam my kurna mieli bić Moskali,
Ale kurna lunął dyszcz.

Jak poszlyśmy do ataku
To uciekał kurna wróg,
To uciekał kurna wróg.
Teraz kurna pełno mam medaly,
Ale kurna nie mam nóg.
Teraz kurna pełno mam medaly,
Ale kurna nie mam nóg.

Jak powrócę bój się Boga
Niech ci serce kurna drży,
Niech ci serce kurna drży.
Bo rozpędzę kurna protezami,
Kawalerkę w całej wsi.
Bo rozpędzę kurna protezami,
Kawalerkę w całej wsi.

Zośka stała i płakała
Gdy mnie kurna kładly w grób,
Gdy mnie kurna kładly w grób.
I tak kurna się uradowałem,
Ominął mnie kurna ślub.
I tak kurna się uradowałem,
Ominął mnie kurna ślub.


skomentuj (0)


2008-11-10 00:05:51 >> ...

Ła! Nie wiedziałem, że ktoś to jeszcze czyta :P

Wieć, żyję. Zrezygnowałem ze studiów - jednak to nie dla mnie kierunek. A na drugim roku więcej łaciny, więc i tak bym poległ. Lepiej wcześniej. No a teraz - jak to barwnie skomentował kumpel - "opierd*lam się na pełen etat" :D No i nadrabiam zaległości książkowe - jestem jakoś w połowie "Wieży Jaskółki". Bardzo mi się saga spodobała.

Chyba tyle, nie ma co się rozwodzić nad resztą, bo i po co ludzi zanudzać ;)


A w związku z 11 Listopada piosenka. Chociaż tyle. No i przynajmniej nie jest to Hulk czy Duch Kacper, jak na TVP 1...

Jedzie, jedzie
na kasztance,
na kasztance,
siwy strzelca strój,
siwy strzelca strój.

Hej, hej komendancie
miły wodzu mój.
Hej, hej komendancie
miły wodzu mój.

Gdzie szabelka
ta ze stali,
ta ze stali,
przecież idziem w bój
przecież idziem w bój.

Hej, hej komendancie
miły wodzu mój.
Hej, hej komendancie
miły wodzu mój.

Gdzie Twój mundur
jeneralski,
jeneralski,
złotem szywany,
złotem szywany?

Hej, hej komendancie
wodzu kochany.
Hej, hej komendancie
wodzu kochany.

Idzie z Tobą
po zwycięstwo,
po zwycięstwo,
młodych strzelców rój,
młodych strzelców rój.

Hej, hej komendancie
miły wodzu mój.
Hej, hej komendancie
miły wodzu mój.


skomentuj (3)


2008-09-14 23:09:03 >> ...

Gawęda szlachecko-rzeźnicka o Morawskim

Miał w piastowskim gnieździe, Gnieźnie,
Pan Morawski rzeźnię niezłą,
Lecz chciał zawsze służyć w jeździe,
Bo się brzydził zwykłą rzeźnią;
Mawiał doń sam burmistrz Gniezna:
'Niech, Morawski, myśl ta sczeźnie -
Dla rzeźnika dobra rzeźnia;
Popij sobie to ci przejdzie' -

Więc popił Morawski morowo,
Popił morowo i zawowodo -
Popił, w łeb burmistrza zakropił
I znikł w lesie głębokim
Stuprocentowo.

Tak raz sprawnie dawszy w paszczę,
Uczuł militarne dreszcze
Oraz powołanie straszne,
By przydzwonić komuś jeszcze:
Więc, gdy w Polsce ruskie pyski
Ujrzał - myśl go wzięła chytra,
I poczuwszy ciężar misji
Chwycił pióro i pół litra -

I popił Morawski morowo,
Popił morowo i zawodowo;
Popił mocno, fajno oraz fest
I napisał manifest
Ten - słowo w słowo:

'Kto Najświętszą Pannę kocha
I narzędziem ostrym macha
Oraz pragnie podpaść trocha
Osobistym wrogom Lacha,
Niech gna w głuche lasów gmachy,
Ze mną łącząc się bez strachu;
Niech pod pachę weźmie flachy -
Wiedz albowiem, brachu-Lachu,

Że pije Morawski morowo -
Pije, morowo i zawodowo -
Pije; jak wypije, pobije
I na łeb i na szyję
Stuprocentowo!'

Zebrał chętych, szedł manowcem,
Marszem mylnem i pospiesznem,
Zbił pod Żninem, pod Wągrowcem,
Pod Mogilnem i Trzemesznem;
Krył się zmyślnie, lecz wiedziano
W okolicznej okolicy
Gdy w powietrzu wyczuwano
Lekki powiew śliwowicy -

Że to - pije Morawski morowo -
Pije, morowo i zawodowo -
Pije; jak wypije, pobije
I na łeb i na szyję,
Stuprocentowo!

Więc historii drgnęła szala,
Wymiatając aż do czyta
I nie znalazłbyś Moskala
Nawet i dla towarzystwa;
Więc Morawski, chcąc je znaleźć,
Wpadł do karczmy, wrzeszcząc: Szalom!
Najpierw,Żydzie, wina nalej,
Potem nadaj psom Moskalom

Gdzie pije Morawski Morowo,
Pije morowo i zawodowo -
Pije w karczmie koło Mosiny,
Pije, aż będzie siny
Stuprocentowo.

Żyd pospieszył bez szemrania,
Ruskie przyszli tez - z grzeczności -
I go wzięli do Poznania
W stanie jasnej pomroczności.
Tamże przy uzyciu łoma
Chcieli robić mu wymówki;
Szczęściem kasztelana żona,
Dwie posłała mu piersiówki,

Więc popił Morawski morowo,
Popił, morowo i zawodowo;
Popił, pobił, skropił, przydzwonił,
Miasto Poznań wyzwolił
Stuprocentowo.

Co zrobiwszy, już na kacu
Odbył triumf okazały:
Vivat! - krzyczał tłum na placu,
Damy mdlały i szalały;
Zwłaszcza żona kasztelana,
Będąc nieco zasłużoną,
Usiadła mu na kolana,
Szepcząc: pro publico bono.

Więc popił kasztelan, człek płaski,
Popił, zanim mógł popić Morawski;
Popił, Morawskiego zaprawił
I Moskalom odstawił
W celu odwyku.

Na Syberii jest chatynka
Nad chatynką daszek płaski
A w chatynce u kominka
Wysuszony Pan Morawski;
W stanie skrajnej abstynencji
Oczekuje od narodu
Wsparcia w płynnej konsystencji,
Abyśmy ujrzeli znowu

Jak pije Morawski morowo -
Pije, morowo i zawodowo -
Pije; jak wypije, pobije
I na łeb i na szyję,
Stuprocentowo!

skomentuj (2)


2008-08-18 00:47:10 >> ...

Nocą modlę się o świt - nie nadchodzi
W słońcu modlę się o deszcz - nie chłodzi
Nie mam nic, czego chcę ze wszystkich sił
Chciałem prawdy - mam fałsz
Szczęścia - lecz płacz pierwszy był

Wszystko o co proszę Go, może błahe zbyt
By wysłuchał wreszcie mnie i dał mi spokój
Gdy wreszcie przed Nim stanę, to wszystko Mu wygarnę
Jak było a jak mogło być gdyby mnie lubił
A gdy Mu już nagadam, to może Go ubłagam
Czy by mi nie dał jeszcze żyć

Chciałem ciepła jej - a mróz okna malował
Chciałem znaleźć sens gdzieś w nas - ktoś go schował
Pewnie znów tym milczeniem dam się zbyć
Walę głową o mur i powiem Mu - nie chcę nic

Wszystko o co proszę Go, może błahe zbyt
By wysłuchał wreszcie mnie i dał mi spokój
Gdy wreszcie przed Nim stanę, to wszystko Mu wygarnę
Jak było a jak mogło być gdyby mnie lubił
A gdy Mu już nagadam, to może Go ubłagam
Czy by mi nie dał jeszcze żyć...



Taaaa.... Chyba własnie zaliczam się do tych nie lubianych..


skomentuj (0)


2008-07-03 00:44:16 >> ...

Lato pełną gębą. A co to oznacza? Sezon rekonstruktorski czas zacząć! Trwają przygotowania do dwóch inscenizacji Powstania, a ja zdążyłem już w drugim tygodniu sobie skręcić lewą kostkę. I to dość poważnie, ale już jest wszystko ok, dziś trochę pobiegałem i nie czułem bólu. Właśnie, bieganie. O rany, przecież to masakra. Muszę zacząć ćwiczyć regularnie, bo jak nie to zejdę na zawał na którejś z imprez :P Tak też, mamy już Lipiec, a to oznacza że Sierpień nie daleko. Masa uroczystości. 1 Sierpnia kilka osób (w tym prawdopodobnie ma skromna osoba) jedzie do Krakowa z samego rana, by potem wrócić szybko do Warszawy i dotrzeć na Powązki przed godziną 17:00. Zobaczymy.

Co dalej, otóż, mój chrześniak, Szymon, skończył rok! Już sam zaczyna chodzić :] Pocieszny dzieciak :D

skomentuj (5)


2008-05-14 19:55:08 >> Objazd naukowy 2008

W sobotę wróciłem z trzydniowego objazdu naukowego w ramach mego studiowania na IHu. Byliśmy min. w Toruniu, Płocku, Bydgoszczy, Inowrocławiu, Włocławkuu, Chełmnie i Żychlinie. Widzieliśmy 19 kościołów (gotyckich, neogotyckich i romańskich :D) dwa zamki, spaloną synagogę i jeden pałac. I powiem, że było ciekawie, choć niekiedy robiło się po prostu nudno. Ale odbijaliśmy to sobie wieczorem :P Imprezki były świetne, mile wspominam to, że Michał i Dudek pożyczyli mi klapki i żel pod prysznic (nie wiem jak ja to zrobiłem, ale nie wziąłem mydła :D) rozmowy z Magdą o Powstaniu i Warszawie, z Olkiem o średniowieczu i Krzyśkiem o rekonstrukcji, śpiew (bardziej wycie :P) z przeróżnymi ludźmi no i toasty wszelkiego rodzaju :p Drugiego wieczora zaprosiliśmy do nas kadrę naukową, no i doktorzy poopowiadali nam min. indywiduach jakie można było znaleźc na wydziale, jak "Samolot" który biegał po budynku z rozłożonymi jak skrzydła rękoma i zeskakiwał w taki sposób ze schodów :D Niemiłych wspomnień naliczyłem zdaje się w liczbie trzech:
1) W Chełmnie zostaliśmy nazwani przez tambylców (miejscowych inteligentów po samoopalaczach i dresach) 'pieprzone szkopy' nie wiem skąd im się to wzięło... ale gratuluję... Nikt mnie - i nie tylko mnie - tak nigdy nie obraził. A oni mieli psie kupy na środku chodnika. Ha.
2) W Żychlinie podczas oglądania synagogi, tambylcy zaczęli krzyczeć w naszym kierunku żebyśmy po prostu 'wypierdalali' i zaczęli niebezpiecznie blisko podchodzić, a doktor Ż. nic sobie z tego nie robił i dalej nam o budynku owym opowiadał, kiedy my chcieliśmy być już jak najdalej od tego miejsca.
3) Kac :x

No i to tyle :P Mam nadzieję że za rok pojedziemy taką samą ekipą, tyle że na drugim roku objazd jest 5-cio dniowy. Uch xP Trzeba będzie kupić więcej miodku niż teraz :D

skomentuj (4)


2008-04-12 21:13:09 >> 68 Lat



Katyń

Tej nocy zgładzono Wolność 
W katyńskim lesie...
Zdradzieckim strzałem w czaszkę
Pokwitowano Wrzesień.

Związano do tyłu ręce, 
By w obecności kata 
Nie mogła ich wznieść błagalnie
Do Boga i do świata.

Zakneblowano usta,
By w tej katyńskiej nocy
Nie mogła błagać o litość,
Ni wezwać znikąd pomocy.

W podartym jenieckim płaszczu
Martwą do rowu zepchnięto
I zasypano ziemią
Krwią na wskroś  przesiąkniętą.

By zmartwychwstać nie mogła,
Ni dać znaku o sobie
I na zawsze została
W leśnym katyńskim grobie.

Pod śmiertelnym całunem
Zwiędłych katyńskich liści,
By nikt się nie doszukał,
By nikt się nie domyślił

Tej samotnej mogiły,
Tych prochów i tych kości –
Świadectwa największej hańby
I największej podłości.

Tej nocy zgładzono Prawdę
W katyńskim lesie,
Bo nawet wiatr, choć był świadkiem,
Po świecie jej nie rozniesie...

Bo tylko księżyc niemowa,
Płynąc nad smutną mogiłą,
Mógłby zaświadczyć poświatą
Jak to naprawdę było...

Bo tylko świt, który wstawał
Na kształt różowej pochodni
Mógłby wyjawić światu
Sekret ponurej zbrodni...

Bo tylko drzewa nad grobem
Stojące niby gromnice
Mogłyby liści szelestem
Wyszumieć tę tajemnicę...

Bo tylko ziemia milcząca,
Kryjąca jenieckie ciała,
Wyznać okrutną prawdę
Mogłaby – gdyby umiała.

Tej nocy sprawiedliwość
Zgładzono w katyńskim lesie...
Bo która to już wiosna?
Która zima i jesień

Minęły od tego czasu,
Od owych chwil straszliwych?
A sprawiedliwość milczy,
Nie ma jej widać wśród żywych.

Widać we wspólnym grobie
Legła przeszyta kulami –
Jak inni – z kneblem na ustach,
Z zawiązanymi oczami.

Bo jeśli jej nie zabrała,
Nie skryła katyńska gleba,
Gdy żywa – czemu nie woła,
Nie krzyczy o pomstę do nieba?

Czemu – jeśli istnieje –
Nie wstrząśnie sumieniem świata?
Czemu nie tropi, nie ściga,
Nie sądzi, nie karze kata?

Zgładzono sprawiedliwość,
Prawdę i wolność zgładzono
Zdradziecko w smoleńskim lesie
Pod obcej nocy osłoną...

Dziś jeno ptaki smutku
W lesie zawodzą żałośnie,
Jak gdyby pamiętały
O tej katyńskiej wiośnie.

Jakby wypatrywały
Wśród leśnego poszycia
Śladów jenieckiej śmierci,
Oznak byłego życia.

Czy spod dębowych liści
Albo sosnowych igiełek
Nie błyśnie szlif oficerski
Lub zardzewiały orzełek,

Strzęp zielonego munduru,
Kartka z notesu wydarta
Albo baretka spłowiała,
Pleśnią katyńską przeżarta.

I tylko  p a m i ę ć  została
Po tej katyńskiej nocy...
Pamięć  n i e  d a ł a  się zgładzić,
Nie chciała ulec przemocy

I woła o  s p r a w i e d l i w o ś ć
I  p r a w d ę  po świecie niesie –
Prawdę o jeńców tysiącach
Zgładzonych w katyńskim lesie.

Marian Hemar


Katyń

Ciśnie się do światła niby warstwy skóry
Tłok patrzących twarzy spod ruszonej darni.
Spoglądają jedna zza drugiej - do góry -
Ale nie ma ruin. To nie gród wymarły.

Raz odkryte - krzyczą zatęchłymi usty,
Lecą sobie przez ręce wypróchniał w środku
W rów, co nigdy więcej nie będzie już pusty -
Ale nie ma krzyży. To nie groby przodków.

Sprzączki i guziki z orzełkiem ze rdzy,
Po miskach czerepów - robaków gonitwy,
Zgniłe zdjęcia, pamiątki, mapy miast i wsi -
Ale nie ma broni. To nie pole bitwy.

Może wszyscy byli na to samo chorzy?
Te same nad karkiem okrągłe urazy
Przez które do ziemi dar odpłynął boży -
Ale nie ma znaków, że to grób zarazy.

Jeszcze rosną drzewa, które to widziały,
Jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi.
Niebo zna język, w którym komendy padały,
Nim padły wystrzały, którymi wciąż brzmi.

Ale to świadkowie żywi - więc stronniczy.
Zresztą, by ich słuchać - trzeba wejść do zony.
Na milczenie tych świadków może pan ich liczyć -
Pan powietrza i ziemi i drzew uwięzionych.

Oto świat bez śmierci. Świat śmierci bez mordu,
Świat mordu bez rozkazu, rozkazu bez głosu.
Świat głosu bez ciała i ciała bez Boga,
Świat Boga bez imienia, imienia - bez losu.

Jest tylko jedna taka świata strona,
Gdzie coś, co nie istnieje - wciąż o pomstę woła.
Gdzie już śmiechem nawet mogiła nie czczona,
Dół nieominięty - dla orła sokoła...

"O pewnym brzasku w katyńskim lasku
Strzelali do nas Sowieci..."

Jacek Kaczmarski



skomentuj (0)


2008-03-30 23:57:16 >> ...

Kołysanka wojenna

W suterynie daleko za miastem,
W suterynie, gdzie nędza i głód,
Nad niewielką kolebką niewiasta,
Tuląc dziecię, nuciła do snu:

Śpij, syneczku, śpij, laleczko,
Mama pobiegnie po mleczko,
Nakarmi i napoi cię,
A dobry Pan Bóg w niebie,
Da, że wychowam ciebie,
Aj luli, luli, synku mój.

Lat dwadzieścia minęło spokojnie,
Syn jej wyrósł - robotnik i zuch,
Po ulicach wieść krąży o wojnie,
Na warsztatach niepokój i ruch.
Syn powraca do domu zmęczony,
Mówi: mamo, ja idę na bój!
A gdy usnął tą myślą dręczony,
Matka jak niegdyś nuciła do snu:

Śpij, syneczku, śpij, sokole,
Jutro wyruszysz na pole,
Na krwawą walkę, na bój.
Ja będę się modliła,
Abym cię nie straciła,
Aj luli, luli, synku mój.

Na cmentarzu wojskowym za miastem,
Gdzie rząd krzyży czernieje jak las,
Nad żołnierską mogiłą niewiasta,
Tak jak niegdyś modliła się znów:

Śpij, syneczku, śpij, żołnierzu,
Twoi koledzy tu leżą,
Będziesz spokojny już tu,
Na grób ci krzyżyk dali -
Virtuti Militari,
Aj luli, luli, synku mój,
Na grób ci krzyżyk dali,
A życie odebrali,
Aj luli, luli, synku mój.


Nie wiem dlaczego, ale gdy słucham tej piosenki, za każdym razem przy ostatniej zwrotce łzy stają mi w oczach. Nie wiem, może to przez to, że tyle razy mówiłem w domu "Idę na powstanie!" albo "Jadę na wojnę" wiedząc że tak na prawdę nic mi się poważnego nie stanie. Może słuchając tej piosenki mam gdzieś głęboko w myślach podobny obraz mojej mamy, gdybym nagle poszedł na prawdziwą wojnę i już z niej nie wrócił? Wiem że to dziwne, ale... może jednak coś w tym jest?


skomentuj (4)


2007-12-30 16:34:42 >> Powstanie Wielkopolskie 1918 - 2007 Zapomniane Zwycięstwo

26 Grudnia wyjechałem wraz z Darkiem i Konradem do Poznania, na zaproszenie Grupy Rekonstrukcji Historycznej "III Bastion Grolman" aby wziąć udział w imprezie organizowanej z okazji 89 rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Na miejsce dojechaliśmy około 18, potem trochę pobłądziliśmy po mieście szukając szkoly w której mieliśmy się zakwaterować. W końcu zatrzymaliśmy się pod hotelem opodal owej szkoły i czekaliśmy aż ktoś z Grolmana po nas przyjdzie. Przyszła natomiast Sam z którą pojeździliśmy trochę po ul. Solnej, aż w końcu skręciliśmy w dobrą stronę i doejchaliśmy do szkoły. Tam się wpisaliśmy że już jesteśmy i zostaliśmy zaprowadzeni na salę gimnastyczną gdzie mieliśmy spać. Ale że byliśmy trochę głodni to zdecydowaliśmy że najpierw pójdziemy coś zjeść, a wypakujemy się później. I tak też zrobiliśmy. Wraz z Panią Przewodniczką pochodziliśmy po Rynku w poszukiwaniu jakiejś otwartek knajpy. Chłopaki wypatrzyli napis "Piwo duże 5,50" więc zdecyowaliśmy że wejdziemy właśnie tam. Knajpa bardzo fajna, nazywa się bodajże "Kolumbus", zamówiliśmy więc coś do jedzenia (Sam nie chciala :P) no i oczywiscie w/w piwo. Po zjedzeniu, pogadaniu i wypiciu wróciliśmy do szkoły, a Sam do domu. Wzięliśmy graty z samochodu Darka i poszliśmy na salę, gdzie panowie z Trójmiejskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznej już balowali. Co trzeźwiejsi podeszli do nas i sobie pogadaliśmy i wypiliśmy jeszcze po piwie. Koło 2 położyliśmy się spać. Miałem trudności z zaśnięciem, jako że jeden z kolegów niemiłosiernie chrapał, a jeszcze owe chrapanie niosło się echem po całej sali. Gdy udało mi się w końcu zasnąć zapliło się światło, do środka wszedł jeden z członków Grolmana i obudził nas, jakże miłym okrzykiem, "POBUDKA KUR*A!" :D Powstawaliśmy, poubierlaiśmy się, pojedliśmy, popiliśmy kaw/czekolad/soczków etc. i zeszliśmy do holu pobrać mundury. Zaczęła się przymiarka "To za duże, to za małe. O. To jest dobre!". Poprzedneigo dnia, na samym wstępie dowiedzieliśmy się, że mamy odgrywać Prusaków. No cóż, to oni nas zaprosili, nie będziemy się kłócić :P Po 'zdobyciu' munduru (spodnie, bluza, płaszcz) poszliśmy po ekwipunek (pas, hełm, bagnet, ładownice x2 i manierka). Udaliśmy się znó do sali i powoli zaczęliśmy się ubierać, po chwili zawołano nas byśmy się zgłosili po broń (neistety, odlewy :( ale dobre i to)

Około 11.00 ruszyliśmy na Plac Wolności, gdzie podzieliliśmy się na patrole, dostaliśmy ulotki i poszliśmy w miasto. Nasza trójka poszła na Rynek, gdzie podeszła do nas jedna pani i powiedziała że jesteśmy jedyną ozdobą tej rocznicy i że prezydent Poznania powinien się przejść po mieście i zobaczyć jak wygląda bez powywieszanych flag. Porobiono sobie także z nami zdjęcia, popytano co się dziś dzieje i gdzie. Trochę po 12 wróciliśmy na Plac, gdzie czekaliśmy na zbiórkę przed inscenizacją. Tu dopadła nas Sam, z Kubą i Gosią. Pogadaliśmy - trochę krótko, a szkoda - i ruszyliśmy do 'swoich' bo zaraz miało się zacząć. Zwołano zbiórkę, kilka fotek zrobiono i udaliśmy się na pozycje wyjściowe. Mieliśmy wyjść na Plac zza Empiku, przypuszczając kontratak na Powstańców, którzy zdążyli go zająć. Pod osłoną CKMu ruszyliśmy do boju wypierając początkowo nieprzyjaciół. Po chwili jednak pojawili się Ułani, więc zarządzono odwrót. Po przebiegnięciu kilku metrów 'poległem'. Upadłem ładnie, bo na lewy bok, twarzą do ziemi, coby nie było widać pary gdy oddycham. Chwilę później jeden z Powstańców podszedł do mnie i z tekstem "Ścierwo" przekręcił mnie na plecy. Po chwili ktoś inny kopnął mnie w podeszwę buta, a zaraz w udo, z podobnymi tekstami. Po zakończonej odsłonie podnieśliśmy się ze wszystkimi zabitymi i poszliśmy na zbiórkę, na której przedstawiono poszczególne grupy biorące udział w imprezie i odśpiewaliśmy pierwszą zwrotkę "Roty". Wraz z Konradem i Darkiem poszliśmy zjeść coś - co sponsorowal Grolman. Szczerze powiedziawszy, nie smakowało mi. Zjadłem połowę, Darek większość, a Konrad nie dostał :D Czekaliśmy dobre 15 minut, ale w końcu poszliśmy. Wróciliśmy do obozowiska Powstańczego, gdzie podeszła do nas starsza pani, powiedziała że jej ojciec walczył w tym powstaniu i pokazała nam jego zdjęcie. Po jakiś 20 minutach rozpoczęła się kolejna odsłona tej samej scenki. Tym razem, podczas szarży kawalerii zacząłem uciekać wraz z innymi w stronę Empiku, gdy się obejrzałem zobaczyłem za sobą konia. Nigdy jeszcze nie zasuwałem tak szybko w swoich saperkach, po wbiegnięciu na schody prowadzące do budynku poddaliśmy się. Niestety, na kolejnej odsłonie zostać nie mogliśmy, musieliśmy się zbierać. Pożegnaliśmy się z większością uczestników. "Do zobaczenia w Sierpniu"  mówili Grolmanowcy, którzy na naszej inscenizacji Powstania Warszawskiego będą robić za Niemców.  Wróciliśmy do szkoły, zdaliśmy sprzęt i pojechaliśmy do Wawy.

Impreza bardzo się nam podobała, mamy nadzieję że za rok też nas zaproszą i że zjawimy się większą grupą :P

Fotki wrzucę jak je dostanę :D

Edit:
Fotken komen! Niestety trzeba kliken machen bo serwis blog coś spierdzielen i nie można wstawiać fotken z imageshack...

Kajzerki


Szprechen machen


Szturmen machen!

Zuruck!

Kaput



skomentuj (4)


2007-11-11 18:42:06 >> 11.11.07

...Chłopcy silni jak stal, oczy patrzą się w dal
A na ustach szturmowy nasz śpiew.
A gdy miną już dni
Walki, szturmów i krwi
Bratni legion gdy z Anglii powróci
Pójdzie wiara gromadą Alejami z paradą
I tę piosenkę szturmową zanuci
Panien rój, kwiatów rój i sztandary
Równy krok, śmiały wzrok, bruk aż drży
Alejami z paradą będziem szli z defiladą
W wolną Polskę, co wstała z naszej krwi.

Wróciłem niedawno z obchodów uroczystości na pl. Piłsudskiego. Było zimno, oj bardzo zimno. Po uroczystościach poszliśmy defiladą, ulicą Królewską, Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem i Al. Jerozolimskimi do Muzeum Wojska Polskiego. Nigdy nie widziałem tylu ludzi na ulicach. Nigdy. Robili zdjęcia skąd tylko można było, włazili na latarnie, na pomniki. Na wszystko dosłownie. Ludzie krzyczeli "Brawo Radosław!" "Brawa dla powstańców!" po raz kolejny niesamowite wrażenie, jednak jak to powiedziała koleżanka "Pamiętajmy ,że te brawa to nie były dla nas tylko dla tych co ich krew wsiąkła w warszawską ziemię." W Muzeum trochę pochodziliśmy, pooglądaliśmy ekspozycje i jedliśmy grochówkę :]Muszę się pochwalić, że zostałem pełnoprawnym członkiem Grupy Historycznej "Zgrupowanie Radosław", otrzymałem legitymację i proporczyk z własnym numerem :] Potem, kolo 15 (od 9 na nogach, jea :D) skierowaliśmy się z powrotem na Plac Teatralny, gdzie mieliśmy 'punkt wyjściowy', gdy szliśmy, ludzie biegli do nas, robili fotki i bili brawa. Zaczęliśmy też śpiewać, co prawda nie szło nam to zbyt składnie, no ale w Powstaniu też nie było samych chórzystów :D Zatrzymaliśmy się jeszcze przy pomniku Marszałka Józefa Piłsudskiego i oddaliśmy honory. Zaprezentowaliśmy się z jak najlepszej strony.
Edit:
"...Hej, hej, ułani, malowane dzieci, nie jedna panienka za wami poleci..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"...Poszedł żołnierz na wojenkę, poprzez góry, lasy, pola..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"...Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój, piechota, ta szara piechota..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"...Teraz masz znój, trud i emocje, komandosi to my..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"...W locie szumią spadochrony, wiatr owiewa młodą skroń..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"...Z husarskim skrzydłem na swoim ramieniu, poszli pancerni w stali swoich wież..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"Partyzancka idzie wiara, z piosnką na ustach w świat..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"...A choć go trafiły wielce, kule gdy szedł do ataku..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
"...Alejami z paradą będziem szli defiladą w wolną Polskę, co wstała z naszej krwi..."
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Podczas defilady
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Ze "Starówką"
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Rozmowa o umundurowaniu, broni (oO)
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Legitymacja członkowska GH "Zgrupowanie Radosław"
Free Image Hosting at www.ImageShack.us


skomentuj (9)


2007-10-17 23:36:27 >> ...

Tak, wciąż żyję. Na studia chodzę, jest fajnie, ludzie są spoko, zajęcia mniej spoko (przynajmniej niektóre) ale będzie (chyba) dobrze. W Radosławie nadal jestem i nie mam najmniejszego zamiaru rezygnować, a 11 Listopada bierzemy udział w defiladzie z wiadomej okazji. Tomek ma bardzo sympatyczną dziewczynę, która jest profesjonalną charakteryzatorką, więc jeśli będziemy potrzebować (raz potrzebowaliśmy :P) charakteryzacji to jest ktoś kto chętnie się tym zajmie :] Przykład takowej pracy (nie całe 40 min):

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Ludzie na pikniku militarnym OKO bardzo to przeżywali i pytali "Czy bardzo boli?" :D

Ogólnie jest bardzo fajnie i mam nadzieję że tak zostanie :] Planowany też jest kilkudniowy 'rajd' szlakami partyzantów, więc świetna sprawa :D Mam nadzieję że wypali jeszcze w tym roku :]

Edit:
Zapomniałem dodać że zostałem przyjęty (nie mogłem w sumie uwierzyć :D) do sekcji Miotła/Torpeda, a oto co za tym idzie:
jest nas siedmioro (6 panów i jedna pani) i będziemy się starać jak najwierniej odtworzyć pluton podporucznika Kazimierza Jackowskiego ps. "Torpeda". Oznacza to, że każde z nas wybierze sobie jedną postać ze zdjęć (których "Torpeda" ma całą masę) i będzie starała się tą postać odtworzyć jak najwierniej, ze wszystkimi, nawet najmniejszymi szczegółami. Byliśmy już (we trójkę: Karolina, Tomek i ja) u kombatanta właśnie z "Torpedy", bardzo się ucieszył. Chętnie nam opowiedział o swoim szlaku bojowym, pokazał bliznę na piersi (do dziś tkwi w niej, niedaleko serca, odłamek!) i rozpoznał prawie 3/4 ludzi ze zdjęć. Dostaliśmy też książki których był współautorem z dedykacją. :] We wtorek znów do niego idziemy by dowiedzieć się paru szczegółów odnośnie mundurów plutonu.

Zdjęcie "Torpedy" w niepełnym składzie:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

skomentuj (4)


2007-08-20 22:47:55 >> 04.08.2007 - relacja całodniowa.

4 Sierpnia 2007, ten najbardziej niesamowity dzień w moim życiu zaczął się dla mnie już o godzinie 6 z minutami, kiedy to się obudziłem i zacząłem szykować. Gdy dotarłem na miejsce było już grubo po siódmej i mimo że zbiórka była zaplanowana na 8:00 wszyscy już byli na miejscu. Założyłem górę (koszulę, panterkę, pas i beret, w spodniach i saperkach jechałem ;P), plecak wrzuciłem do samochodu Tomka. Na miejsce zaczęto powoli zwozić elementy barykad i barierki, pirotechnicy zaczęli kopać dołki pod ładunki. Aby móc ustawić trybuny trzeba było zamknąć ulicę, a żeby zamknąć ulicę trzeba było z niej pozabierać samochody. Więc wraz z kilkoma innymi osobami ruszyliśmy do mieszkańców poinformować ich (po raz enty...) aby łaskawie zabrali samochody. Wolałem stawać parę metrów od drzwi, wiadomo, godziny 8 jeszcze nie było, a to dosyć wcześnie więc wolałem nie ryzykować oberwania w łeb :P Niestety kilka samochodów musiała zgarnąć na lawety Straż Miejska (darmozjady w końcu coś do roboty miały :D), no i nastąpiło sprowadzenie reszty sprzętu i zamknięcie ulicy przez ustawianie dwóch trybun. O 9 miała być msza św. w kościele na Solcu, niedaleko miejsca naszej inscenizacji, więc udaliśmy się tam w kilka (nie wiem dokładnie ile) osób. Oczywiście uformowaliśmy szyk i ruszyliśmy w stronę kościoła. "Nie spieszmy się tak" - powiedział Bartek - "Zrobimy scenę jak w Hubalu" no i weszliśmy do kościoła z 10min. po 9... Pusto, księdza za ołtarzem brak, ławki puste (siedziała tylko jedna starsza pani), no i mieliśmy "Hubala" :D Po mszy wróciliśmy na miejsce inscenizacji wraz z księdzem który miał grać ks. Stanka zamordowanego przez Hitlerowców właśnie na tej ulicy.

Przed próbą parenaście osób biorących udział w inscenizacji pojechało (ja razem z nimi :P) do Śródmieścia na fotograficzną grę miejską "Twoja Klisza z Powstania" zorganizowaną przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Gra polegała na tym, że: uczestnicy otrzymywali karty ze wskazówkami i ganiali po danym obszarze szukając "scen z Powstania" które mieli fotografować i potem te fotografie trafić miały na stronę na której zostaną ocenione i autor najlepszej otrzyma nagrodę (uczestnicy gry nie wiedzieli że scenkami są wydarzenia ze zdjęć z Powstania). No i się zaczęło :D W pierwszej scence (Magda, Adam & ja) było najgorzej, Magda 'grała' ranną a my ją podtrzymywaliśmy. "Nie zostanę modelem" powiedział Adam w trakcie. I miał rację, tylu ludzi na raz mi nigdy zdjęć nie robiło. Aparaty: duże, małe, średnie z obiektywami 20cm itd itp. Po upływie 40(...) minut ruszyliśmy z Adamem na balkon, a Magda poszła do kawiarenki obok do dziewczyn. Na balkonie było już lepiej, można było swobodnie pogadać, pośmiać się etc. Po zejściu z balkonu połaziliśmy po 'terenie działań' i w końcu wylądowaliśmy w kawiarence, gdzie posiedzieliśmy z dziewczynami (wypiłem Mirinde na koszt Muzeum :D), potem poszliśmy pod przedostatnią lokację. Jednak ludzi było zbyt dużo i schowaliśmy się z Adamem w restauracji Kebab. Potem poszliśmy (GłODNI!!!) do autobusu i czekaliśmy (GłODNI!!!) na resztę aż wróci. W końcu ruszyliśmy (JEść!!!) z powrotem na Wilanowską gdzie odbyło się rozdanie identyfikatorów i zbiórka przed kolejną (JEEEEEEść!!!) próbą. Poszliśmy na swoje pozycje (patrz mapka sytuacyjna), prawie rozerwaliśmy na strzępy Krzyśka który przyszedł z czymś do jedzenia, ale uspokoiliśmy się gdy przyjechała grochówka. Jak jeden mąż rzuciliśmy się do jedzenia. W trakcie posiłku podszedł do nas jeden z pomocników 'pana rezysera' że mamy się ustawiać. Po moim krótkim komentarzu "No chyba sobie jaja robisz" sobie poszedł, Tomek powiedział tylko "Spokojnie Trim, jedz" (był to dla wielu pierwszy posiłek po parunastu godzinach! A Berlingowcy nie dostali nic, bo ich pozycje wyjściowe były z drugiej strony ulicy [patrz mapka sytuacyjna]). Zaczęła się próba, po próbie mieliśmy trochę czasu na charakteryzację. Panie charakteryzatorki (2 na 240 osób...) spisały się na złoty medal, widać że były profesjonalistkami (za co otrzymały ogromne brawa na 'spotkaniu poinscenizacyjnym'). Ja nie przesadzałem, poprosiłem tylko o wymazanie mi facjaty czarnym pyłem i zrobienie rany na prawym policzku.

Inscenizacja zaczęła się z półgodzinnym opóźnieniem, spowodowanym przez kilka mniej lub bardziej ważnych czynników. No nie ważne, mieliśmy więcej czasu na 'upieprzenie się', czyli: obsypanie piachem/ziemią butów, powycieranie się plecami i klatami o ścianę budynku za którym siedzieliśmy (na wysokość do której sięgaliśmy ściana była JAK NOWA a wyżej szara :D), do tego jeszcze małe poprawki w charakteryzacji twarzy, mundurów etc. W końcu wiadomość "Radosław, ustawiać się" po chwili "Radosław, ruszajcie".

Inscenizację rozpoczęło ukazanie życia Warszawy tuż przed wybuchem Powstania, ludzie spacerowali po ulicach, Niemieccy żołnierze wracali ze Wschodu, dziewczynie rozsypały się jabłka z koszyka, miejscowi 'cwaniacy' grali w piłkę. Widzowie mogli zobaczyć kilku młodych ludzi znoszących walizki do bram - był to znak że przygotowują się do Powstania. Pierwsi Powstańcy którzy wyszli na ulicę zostali pokonani, później Niemcy zostali wyparci. Rozpoczęła się budowa barykady i 'poważniejsza' wymiana ognia. Co jakiś czas głos zabierał narrator który opowiadał widzom co właśnie się dzieje. Ruszyliśmy. Najpierw poszła sekcja RS1, chwilę po nich ruszyliśmy my, RS2. Nad nami zaczął latać radziecki samolot dwupłatowy "Kukurużnik" w Polskich barwach. Przebiegliśmy wzdłuż budynku (patrz mapka), wbiegliśmy na pozycje Powstańców i wpadliśmy do bramy Wilanowskiej 6. Dwie osoby zostały wysłane na czujkę pod niewielką barykadę przy Wilanowskiej 8 (mapa), a my rozstawiliśmy się na połączonej barykadzie (po przybyciu "Radosława" mieliśmy ją połączyć, jednak "Kryska" się pospieszyła :P) przybył "Parasol" a za nimi RS3 z młodszym Tomkiem odgrywającym rolę Andrzeja "Morro". Za nimi przybiegli Niemcy. Chłopaki przy małej barykadce zginęli, rozpętała się walka. Niemcy walili do nas z działa, latały granaty. Pomyślałem 'teraz' i padłem ranny :P Po dość dłuższej chwili, mimo że darłem się jak najęty, a przez wystrzały nie było nic słychać, przybiegła po mnie Zosia z Rafałem i zaciągnęli mnie do bramy. Bardziej "pojechali mną po ulicy" niż zaciągnęli :D Mam bardzo ładną dziurę w panterce :] w bramie zostałem ucharakteryzowany do reszty i czekałem na ewakuację. Mniej więcej w tym momencie wyjechał pojazd opancerzony "Rosie". W międzyczasie Bartek wraz z dwoma innymi poinformowali "Morro" o tym że widzieli barki na Wiśle i zostali ostrzelani. Morro: "Mamy Niemieckie mundury! Dajcie flagę!" pobiegł do bramy Wilanowskiej 5 i wybiegł z flagą biegnąc w stronę trybuny od strony Wisły (trybuna po prawej na mapce) i tam poległ. Pobiegła do niego Anula (grająca sanitariuszkę "Zosię"), po chwili wróciła krzycząc "Andrzej nie żyje! Dostał w serce!" (pamiętam z prób, na inscenizacji nie było nic słychać, a nie było mikroportów...) Chwilę później przybyli Berlingowcy, żołnierze z I Armii Wojska Polskiego i wsparli nasze barykady. Wtedy nastąpił kontratak "Radosława" który jednak nie powiódł się. Niemcy zaczęli napierać, przybiegła Magda krzycząc: "Radosław! Wycofujemy się!" Przybiegła po mnie Zosia z którą opuściłem 6-stkę i udałem się z nią i innymi którzy się ewakuowali pod kamień pamiątkowy (zeszliśmy z planu, patrz: mapa) Na zajęty jeszcze niedawno przez nas teren weszli Niemcy i zaczęli pacyfikację Powstańców. Większość, wraz z rannymi została rozstrzelana w bramie 6-tki, a inni wyszli pod strażą poza plan. Ksiądz został wyrwany z tłumu i dość brutalnie odpychany przez Niemca (w międzyczasie wykonując znak krzyża w powietrzu w stronę Powstańców) poszedł do bramy 8-mki (prawdziwego ks. Stanka Niemcy powiesili na jego własnej stule), jeden z "Niemców" wyrwał z tłumu Anulę i poszedł "ją zgwałcić", też do 8-mki. Inscenizacja zakończyła się przejściem Niemców na ich wyjściowe pozycje. My, którzy się ewakuowaliśmy podnieśliśmy się z ziemi. Pierwsze co do mnie dotarło to brawa otrzymane od kombatantów. Podczas siedzenia przy pomniku widzieliśmy że "Świst" nie patrzy na to co się dzieje, miał opuszczoną głowę. Słuchał. Otrzymaliśmy brawa, ukłoniliśmy się ładnie publiczności, Magda się popłakała i ruszyliśmy na pole bitwy. Dziewczyny podchodziły do zabitych (co wyglądało wręcz niesamowicie) którzy po ich 'cudownym dotknięciu' wstawali. Ustawiliśmy się Grupami w dwuszeregu. Podziękowania i oklaski otrzymały Grupy uczestniczące w inscenizacji oraz mieszkańcy, którzy okazali nam tyle wyrozumiałości. Padł rozkaz "W prawo zwrot!" I poprowadziliśmy kolumnę 'defiladową' przed publicznością. Potem usłyszeliśmy "Inscenizatorzy są do państwa dyspozycji." Na teren weszła publiczność, zaczęły się wywiady (jednego udzieliłem, a co! :D) zdjęcia etc. Chwilę później mieliśmy krótką uroczystość, 6 osób otrzymało legitymacje Armii Krajowej po roku pobytu w Grupie, wręczył je im "Świst" ("hip hip, hura! hip hip, hura! hip hip hura! hura! hura!") Oraz nasz dowódca otrzymał od nas odznaczenie.

Najważniejsze dla nas było to, że kombatantom się podobało. Zaczytuję Artura "Teraz mogę spokojnie iść dalej, otrzymałem nagrodę i to najważniejszą ze wszystkich nagród." I rzeczywiście, wystarczyło spojrzeć na Powstańców. Nic więcej nie było potrzebne. Łzy same cisnęły się do oczu.

Mapka:

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Kilka zdjęć:

Grupa Historyczna "Zgrupowanie Radosław"
"Chłopcy silni jak stal, oczy patrzą się w dal" (nie umniejszając zasług paniom ;P)
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Przemarsz
"Pójdzie wiara gromadą, Alejami, z paradą"
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Ja :P
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Z Adamem (z lewej) i Jarkiem (z prawej)
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Pojednanie Polsko - Niemieckie :P
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Balkon
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Ranna
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Linki:

http://klisza.1944.pl - Twoja Klisza z Powstania

http://czyzewski.waw.pl/galeria/categories.php?cat_id=52 - Zdjęcia z prób i inscenizacji

http://www.photo.reenacting.eu/v/AD1918_IIWS/czerniakowp7 - i jeszcze :D

http://www.militarni.pl/?lang=1&cat=258 - i jeszcze trochę :P

skomentuj (6)


2007-08-02 12:39:59 >> Obchody 63 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego

31 Lipca

Obchody zaczęły się już tego dnia. Najpierw wraz z ośmioma członkami GH "Radosław" spotkałem się z kombatantami przy tablicy batalionu "Zośka" na ścianie cmentarza Ewangelicko-augsburskiego gdzie baon toczył swe pierwsze bitwy Powstania. O godzinie 13 rozpoczęła się skromna uroczystość - my staliśmy przy czterech sztandarach (po dwa po każdej stronie tablicy) natomiast Powstańcy złożyli wieńce i zapalili lampki pod tablicą. Była także chwila wspomnień, jednak nic nie słyszałem, jako że chodnik na którym staliśmy był bardzo wąski, a po ulicy jeździły samochody i tramwaje.

Potem udaliśmy się pod kamień pamiątkowy zgrupowania "Radosław" na ulicy Okopowej, gdzie miejsce miała podobna ceremonia, a jako że przyjechaliśmy na miejsce trochę wcześniej, tak więc było trochę wolnego czasu na rozmowy.

Z okopowej pojechaliśmy na Rondo "Radosława" pod kamień upamiętniający przebicie z Woli na Starówkę.

Stamtąd poszliśmy pod kolejny kamień pamiątkowy Batalionu "Miotła" tym razem na ul. Stawki. Tam uroczystość była najkrótsza.

Ze Stawek, wraz czwórką innych (reszta wróciła do domu) pojechałem do restauracji MASH (bardzo sympatycznej :P) skąd po ok. 45 minutach pojechaliśmy pod kamień pamiątkowy zgrupowania "Waligóra" (w którym walczył min. brat mojego pradziadka). Tam Powstańcy przywitali nas bardzo miło, chciałem z nimi porozmawiać na temat brata pradziadka ale niestety, czas nas gonił.

Po uroczystościach czym prędzej pojechaliśmy na Plac Krasińskich na Apel Poległych. No i tutaj moi mili zrobiło się niemiło. Otóż, przed wejściem na 'zagrodzony teren' zostały ustawione trzy bramki z wykrywaczami metali. I wyobraźcie sobie że KAŻDY musiał przez to przejść, bez względu na to czy był kombatantem czy też nie. Napisałem każdy? Fakt, nie każdy. Pan "Generał" i harcerze weszli sobie boczkiem. A my wraz z Powstańcami staliśmy ponad pół godziny w cholernej kolejce. Oczywiście abyśmy my przeszli przez w/w wykrywacze bez piknięcia musielibyśmy się rozebrać do majtek i skarpetek. Na głos Anuli że to jest głupota i dlaczego mamy (wszyscy czekający) tyle czekać padła bezczelna odpowiedź od BOR-owika "Trzeba było przyjść wcześniej" na co jeden z kombatantów stojących obok mnie powiedział: "Dać idiocie pistolet i słuchawkę do ucha i już wielki władca" W końcu weszliśmy i poszliśmy trochę odpocząć jako że wciąż trwała msza święta. Gdy się skończyła ustawiliśmy się po dwie osoby (plus osoba niosąca) przy sztandarze i po chwili ruszyliśmy na stopnie przed pomnikiem Bohaterów Powstania Warszawskiego. Gdy wszyscy się już ustawili rozpoczął się Apel Poległych który (nie tylko moim zdaniem) był bardzo dobrym pomysłem i został b. dobrze wykonany. Po apelu wystrzelono salwę honorową i nastąpiło (o zgrozo!) składanie wieńców pod pomnikiem. To już ciągnęło się trochę zbyt długo, wieńców było od cholery że tak powiem. Już po uroczystości zaczęliśmy schodzić ze stopni, gdy przechodziliśmy na 'tyły' po prawej mieliśmy kombatantów i obserwatorów, otrzymaliśmy oklaski (zaraz po Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego i pocztach sztandarowych kombatantów). Na tym zakończył się bardzo długi dzień.

1 Sierpnia

1 Sierpnia rozpoczęliśmy uroczystą zmianą wart przy Grobie Nieznanego Żołnierza na Placu Piłsudskiego. Ustawiliśmy się pocztami sztandarowymi, po bardzo krótkiej przemowie nastąpiła zmiana wart a potem składanie wieńców, tym razem krótsze. Po uroczystości zaczęliśmy wychodzić z placu. Gdy przechodziliśmy obok wojskowych, czy też polityków etc. ktoś powiedział "Idzie 'Radosław'" I znów, gdy szliśmy obok kombatantów otrzymaliśmy oklaski (zaraz po Kompanii Reprezentacyjnej). Potem dowiedzieliśmy się że szliśmy najrówniej zaraz po w/w kompanii. Po parunastu minutach odpoczynku spełniło się jedno z moich marzeń. Poszliśmy (w pełnym umundurowaniu) na Stare Miasto. Już na Placu Piłsudskiego (przez który szliśmy na Starówkę) dopadło nas kilka osób i zrobiło sobie z nami zdjęcia. Uformowaliśmy szyk i znów równo przeszliśmy uliczkami Starówki. Turyści którzy w tym czasie robili zdjęcia zabudowie słysząc (podkute buty robią swoje) i widząc nas, przestawali fotografować to co do tej pory zaczęli robić zdjęcia nam. Ludzie ustawiali się po dwóch stronach uliczek, a my szliśmy środkiem, niesamowite uczucie. Dotarliśmy na Rynek Nowego Miasta gdzie zasiedliśmy do stolików w jednej z restauracji. Gdy przyniesiono nam menu i gdy zobaczyliśmy ceny poszliśmy usiąść na ławeczkach opodal. Posiedzieliśmy trochę, pogadaliśmy, jakiś chłopak zrobił sobie z nami zdjęcie i poszliśmy do baru na jedzenie. Posiedzieliśmy, pojedliśmy, gdy wychodziliśmy z baru przewodnik wycieczki Żydów coś o nas mówił, ale nie wiedzieliśmy co bo mówił po ichniemu. A trochę wcześniej napotkaliśmy wycieczkę Niemiecką która też coś o nas mówiła. Ze Starówki pojechaliśmy na Powązki gdzie miała się odbyć główna uroczystość. Ponownie ustawiliśmy się do sztandarów i ruszyliśmy pod pomnik Gloria Victis. Oczywiście nie obyło się bez zgrzytów, bo zamiast puścić przodem poczty sztandarowe, zostali wpuszczeni ludzie, a my nie mieliśmy jak przejść bo było wszystko zastawione. Uroczystości się rozpoczęły krótką modlitwą, potem bułą salwa honorowa i nastąpiła Godzina "W". Gdy syreny przestały wyć zostały złożone wieńce. Po uroczystości przeszliśmy na groby min. dowódcy Zgrupowania "Radosław" pułkownika Jana Mazurkiewicza ps. "Radosław" oraz na kwaterę "Zośkowców". Po tym, w szyku wyszliśmy z cmentarza.

Uroczystości trwały jeszcze dość długo, jednak ja już nie miałem siły. Nogi bolały okropnie (a przestój tyle czasu w saperkach :P) więc wróciłem do domu. Jednak mimo wszystko było warto. Zobaczyłem ile ci ludzie, kombatanci, mają jeszcze - mimo tylu lat - wigoru, po prostu niesamowite. I jacy są otwarci i sympatyczni. Gdyby wszyscy starsi ludzie byli tacy jak oni byłoby wspaniale.



skomentuj (2)


2007-07-11 20:14:02 >> Czerniaków 1944

Dziś tylko reklamowo.

Klik:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

EDIT:
Chociaż i trochę informatowo(?) też, jeszcze tylko butów potrzebuję i mogę iść na Powstanie ;P

EDIT 2:
Buty mam, idę na Powstanie. Pa :D

skomentuj (5)


2007-06-29 19:09:18 >> Biało-czerwona opaska, moja opaska na ramię powstańca!

Stało się. Zostałem przyjęty na 3 miesięczny okres próbny do Grupy Historycznej "Zgrupowanie Radosław", która bierze udział w uroczystościach związanych z Powstaniem Warszawskim ale i również w przeróżnych inscenizacjach i piknikach militarnych. Wczoraj byłem na pierwszej zbiórce i muszę powiedzieć że ludzie są świetni i do poważniejszej rozmowy i do śmiechu (mimo że różnica wieku w niektórych przypadkach wynosi dosyć dużo). Co do inscenizacji, swój "chrzest bojowy" - jak to powiedział komendant - przejdę już 4 Sierpnia 2007 roku, podczas inscenizacji walk Powstańczych na Czerniakowie, w ostatnich dniach Powstania. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć jak zostaję rozstrzelany/ginę podczas walki (EDIT bo poddać się nie poddam!), serdecznie zapraszam :P

skomentuj (4)


2007-05-01 22:53:55 >> ...



Skończyłem liceum. Będzie mi brakowało tej szkoły bardziej niż gimnazjum. A najbardziej mojej klasy. Mimo iż przez pierwsze dwa lata myślałem inaczej, dopiero w trzeciej klasie zdałem sobie sprawę, że mimo wszystko są w porządku. Nie są oni może najmądrzejsi, uczą się też nie najlepiej, ale na nudę nie można było narzekać. Ciągle wymyślali jakieś żarty po których brzuch bolał od śmiechu. Może niektóre nie były najmądrzejsze, ale przynajmniej nie była to banda ludzi bez poczucia humoru. W szkole też było o nas ciągle głośno, a teraz albo ktoś zajmie nasze miejsce, albo wciąż będą nas wspominać i przechodząc przez łącznik myśleć "Szkoda że niema już tej III D, to już nie to co kiedyś!"

Oby nasz kontakt się nigdy nie urwał!

HAIL IIID rocznik 1988!!

skomentuj (3)


2007-03-23 20:49:58 >> ....

***

Już nie wróci twój chłopiec - dziewczyno,
Nie wróci...
Padł na linii za Polskę za sprawę,
Za zburzoną, skrwawioną Warszawę.
Bił się mężnie i jak żołnierz zginął!
Tyś została i płaczesz dziewczyno,
I tak strasznie ci serce się smuci.

Nie płacz biedna, dziś łzy nie pomogą,
Na próżno...
Nie padł pierwszy i nie padł ostatni,
Ból zduś w głębi i zęby dziś zatnij
I idź dalej ciernistą swą ścieżką
W pierwszej linii, gdzie walczą żołnierze,
Służyć Polsce - jak oni dziś służą!

Józef "Ziutek" Szczepański

---

Żądamy amunicji

Tu zęby mamy wilcze, a czapki na bakier,
Tu u nas nikt nie płacze w Walczącej Warszawie.
Tu się Prusakom siada na karku okrakiem
I wrogów gołą garścią za gardło się dławi.

A wy tam wciąż śpiewacie, że z kurzem krwi bratniej,
Że w dymie pożarów niszczeje Warszawa,
A my tu nagą piersią na strzały armatnie,
Na podziw wasz, na śpiewy i na wasze brawa.

Czemu żałobny chorał śpiewacie wciąż w Londynie,
Gdy tu nadeszło wreszcie oczekiwane święto!
U boku swoich chłopców walczą tu dziewczęta
I małe dzieci walczą, i krew radośnie płynie.

Halo! Tu serce Polski! Tu mówi Warszawa!
Niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji!
Nam ducha starczy dla nas i starczy go dla was!
Oklasków też nie trzeba! Żądamy amunicji!

Zbigniew "Rudy" Jasiński



skomentuj (0)


2007-03-15 19:51:09 >> Czerwona zaraza / Czerniaków

"Czerwona zaraza"

Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.

Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.

Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
i jak bezsilnie zaciskamy ręce
pomocy prosząc, podstępny oprawco.

Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

Legła twa armia zwycięska, czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i scierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.

Miesiąc już mija od Powstania chwili,
łudzisz nas dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych - mamy ich tysiące,
i dzieci są tu i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.

Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie robisz - masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.

Józef Szczepański ps. Ziutek (Bat. Parasol, VIII'44)

---

"Czerniaków"

Płakałem wczoraj raz, dziś dwa razy,
Nigdy nie było dobrze między nami a Gapami,
Jak na imię mam, żadna z Nich nie zapyta,
Gapie Soldaty wołają mnie polski bandyta.
Czekałem na Ciebie Czerwona Zarazo.
Byś była zbawieniem witanym z odrazą.
Czerwonych z nami nie ma, jest za to Czerwonka,
hej że, hej że ha, nasza ostatnia Wieczornica,
chociaż lewi jesteście, na prawym brzegu rzeki kucnęliście
Druzia............skurwysyny, nie przyszliście.

Lao Che - Powstanie Warszawskie

skomentuj (0)


2007-02-13 20:27:15 >> Refleksje

Coraz częściej słyszę "Nie masz o czym mówić?", "Co mnie to obchodzi?" gdy chcę powiedzieć coś o historii Polski, nawiązać do tego. Dlaczego coraz więcej młodych ludzi ma to w głębokim poważaniu? Czy krew przelana za wolność naszego kraju poszła na marne? Nie wymagam oczywiście znajomości wszystkich wojen, bitew, powstań. Bo nie o to chodzi. Nawet jeśli ktoś się nie interesuje historią, to przecież powinien mieć chociaż jako-takie pojęcie o tym, za co i dlaczego walczyli nasi przodkowie. Mówię "nasi" bo wiadomo, że wszyscy nie poszli, z różnych powodów i szanuję to. Ale niestety, słabo mi się robi gdy ktoś mówi o tym wszystkim "pierdoły". Weźmy na ten przykład Stany Zjednoczone. Państwo, kraj, ze znacznie krótszą i mniej barwną historią niż Polska. Dokładniej rok 1776, uchwalenie Deklaracji Niepodległości. A Polska? Od początków panowania Mieszka I 922/945 rok. To ponad 750 lat przed Stanami. A Amerykanie swój 4 Lipca obchodzą hucznie, w całym kraju. A my? Pan Prezydent odbębni przemówienie, jakaś mini-defilada i nic więcej. Nasze 'wyjazdy za chlebem' do krajów Europy Zachodniej. Jeszcze wcale nie tak dawno temu, lata wojenne i powojenne 1939-1989. Ci w większości młodzi ludzie oddaliby wszystko za powrót do ojczyzny. Wielu z nich oddało za to życie, aby ich ukochany kraj mógł istnieć dalej. Nawet jeśli już nie dla nich, to dla przyszłych pokoleń. Żołnierze ci, bali się powrócić po wojnie do kraju. Bali się komunistów i ich prześladowań. Czy może być coś gorszego niż strach przed powrotem do domu? Oczywiście, ja nie potępiam tych którzy wyjeżdżają, ich wybór. Ale co innego mogę powiedzieć o tych wszystkich, którzy pobyli parę lat za granicą i nagle zapomnieli języka, zapomnieli kim są, wmawiają sobie że nie są już Polakami... Mówią "Nie cierpię tego kraju" A co ten kraj im zrobił? To nie wina kraju że rządzą nim nieudolni ludzie. Winni są też komuniści. A mimo wszystko oczerniamy tylko 'ten kraj'. Za który przelano tyle krwi. I mamy w dupie, za przeproszeniem, wszystkich którzy o niego walczyli. Walczyli. Ale na pewno nie o to.

"Wsłuchaj się w wiatr co po świecie niesie,
O bitwach, zwycięstwach,
Chyba już wiecie?
O Polskich żołnierzach,
Walecznych i rycerskich,
O Polskim narodzie,
Walczącym na świecie.
Walczyli o swój kraj z podniesionym czołem,
Byś mógł powiedzieć że tu się urodziłeś,
Byś pamiętał wciąż to co nam dano,
A dano nam historię,
Historię krwią oblaną."
- Forteca

skomentuj (2)


2007-01-04 19:48:49 >> ...

No to mamy 2007. Niestety, mi rok 2006 nie skonczyl się dobrze... 25 Grudnia, w wieku 70 lat zmarl moj dziadek. Przez 4 lata był leczony na białaczkę, a umarł na skutek guza który zrobił mu się na lewym płucu... Jedyne co nas pociesza to to, że już się nie męczy. Bo cierpiał bardzo. Pogrzeb odbył się 29 Grudnia 2006 na Cmentarzu Wolskim w Warszawie.
-------
A co do ogółu ubiegłego roku. Nie moge powiedzieć że był zły. Oczywiście były i gorsze chwile, ale i tak w większości o nich zapomniałem. Napewno najlepsze były wakacje. Najlepsze wakacje jakie miałem. Pare nowych osób poznałem (zaczynając od początku) Kasię 1 Stycznia 2006 na dworcu w Krakowie :D, Rafała, Anię i Kubę na przełomie Kwietnia i Maja (żeby być już drobiażdżkowym :P), no i Krzyśka w Poznaniu (a którego dokładnie to nie powiem, bo nie pamietam). A co będzie w tym roku? Się okaże. Póki co Studniówka 20 Stycznia :D

Próbuję się nauczyć Reduty Ordona Adama Mickiewicza. Dlaczego? Bo mi się ten wiersz spodobał. Wiem, że czasy kiedy cytowalo się Pana Tadeusza z pamięci minęły, ale co z tego? Spróbuje się nauczyć. Jeśli się nie uda to trudno.

skomentuj (5)


2006-12-09 22:16:47 >> ...

Dawno tu nie pisalem. No i od czego zaczac? Moze od zdanych matur probnych? No tak, zdałem. Polski i Angielski. Historia - poległem. No ale do maja jeszcze troche czasu zostało. Co dalej? Sam nie wiem. Mam coraz wieksze przeczucie ze za tą szkołą i tą klasą będę tęsknił bardziej niż za podst i gimn. Nie wiem co dalej, glowa boli.

EDIT.
Zmieniłem nieznacznie górne tło. Dodałem żołnierzom biało-czerwone opaski oraz napis Riposta. Jest to taki mały wstęp do mego opowiadania o tym samym tytule. Więcej informacji... kiedyś.
(czasem sie zastanawiam po co ja tu pisze wogole, skoro i tak malo osob to czyta)

skomentuj (6)


2006-10-22 21:23:55 >> ...

Mam nową pasję. O ile można to wogóle nazwać pasją, póki co przejawiło się to w pisaniu opowiadania, odwiedzenia muzeum, czy pójściem na cmentarz. Maniakalnym wręcz poszukiwaniu piosenek, filmów czy zarejestrowaniem się na forum. Książkami.
Dla niektórych może to być dziwne, dla innych nie. Są trż tacy którzy do dziś potępiają ten zryw. Ale przecież Warszawa zostałaby i tak i tak zniszczona, Niemcy nie oddaliby całego miasta w ręce Rosjan. Dla mnie Powstanie jest czymś wyjątkowym, zaraz ktoś powie "Dla mnie nie, bo nie jestem z Warszawy". Prawda jest taka, że przecież w Powstaniu nie walczyli sami Warszawiacy. Przedewszystkim Powstanie było przejawem miłości do ojczyzny. To niebywałe, za broń chwycili niemal wszyscy. Od dzieci, po kobiety, do starszych. Wszystkie 'konkurujące' ugrupowania podziemne odrzuciły wszystkie krzywdy i wspólnie stanęły do walki o 'wolność naszą i waszą'. "63 Dni Chwały". 63 dni bohaterskiej walki. Jestem im za to wdzięczny, wdzięczny że mimo beznadziejnej sytuacji pokazali światu że Polska wciąż walczy... Że się nie poddali...



Nam jedna szarża: do nieba wzwyż
I jeden order: nad grobem krzyż


K.K. Baczyński "***"


skomentuj (8)


2006-10-13 11:27:20 >> Piątek trzynastego...

Piątek trzynastego, dlaczego taki dzień jest uznawany za 'pechowy'? Podobno już w starożytnej Mezopotamii uznawano ten dzień za nieszczęśliwy, jest jednak druga teza. Piątek trzynastego 1307 roku, dokladnie 699 lat temu rozpoczęły się aresztowania na szeroką skalę w całej Europie. Celem tych aresztowań byli członkowie zakonu Templariuszy, niesprawiedliwie oskarżeni o głoszenie herezji przez króla Francji Filipa IV Pięknego, który w rzeczywistości chciał odebrać zakonowi jego dorobek. Templariusze byli zbyt potężni aby zaatakować ich bezpośrednio, więc król musiał użyć podstępu...

skomentuj (3)


2006-10-02 20:57:24 >> The Longest Day

Teledysk który zrobiłem jakis czas temu. Endżoj. (ładuje się trochę długo bo i troche dużo zajmuje. Uzylem tutaj scen z filmu Szeregowiec Ryan (w pozostalych teledyskach: w Aces High z Pearl Harbor, Ciemnoniebieskiego Świata i gry IL-2 Sturmovik, a w The Clansman scen z Bravehearta). No i muzyka Maidenów oczywiście.



Według mnie jest on najlepszy spośród trzech jakie zrobiłem. Komentować i głosować można tu

Po kliknięciu na MORE FROM THIS USER znajdziecie moje pozostale filmiki.

skomentuj (2)


2006-09-12 22:14:33 >> ...

No co by tu... a tak. Szkola sie zaczela. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! ja juz nie chceee :D Znow ta klasa (cale szczescie ze najwieksi idioci nie zdali ), znow ten budynek ehhh... Wychowawca sie ozenil. Swiat staje na glowie :D Zabrali mi moją ulubioną panią od angielskiego :< chlip... ale juz obiecalem ze bede przychodzil na jej lekcje ]:-> babka od ruska sie drze dalej jak sie darla, bez powodu rzecz jasna i na samym wstepie lekcji :D a reszta... reszta tak jak byla (no, oczywiscie poza 'wynormalniałą' klasą o czym mowilem juz wczesniej) na okolo strasza matura i wogole, tematy na prezentacje są ch*****, do du** i wogole... ale co zrobic :D

wiem ze ta notka jakas taka bez ladu i skladu, ale nie chce mi sie pisac powiesci :D

Ps.
wchodzic na http://palles.deviantart.com/ :D

skomentuj (3)


2006-08-27 20:43:18 >> Wakacje... i po wakacjach.

No więc wakacje już się kończą. Więc powoli można je podsumować. Stwierdzam wszem i wobec, że były to moje najlepsze wakacje :D Jak wiadomo najpierw byłem w Poznaniu u Sam, potem w Wierzbanowej na Zlocie, a jeszcze potem przyjechala Sam. Wcześniej moje 'wyjazdy' ograniczały się do działki i gór. I to było tyle. Więc chciałbym podziękować Din, Siepowi, Sam, Lal, Tajowi, Amie, Montiemu, Raq i Rau (ta ostatnia 5 chyba nawet nie wie o istnieniu tegoż bloga :P Siep z reszta też rzadko tu zaglada :x) za to że wytrzymali ze mną bądź co bądź 6 dni :D I Ań też chcę za zaproszenie podziękować, z którego jednak skorzystać nie mogłem :< Ale oczywiście największe podziękowania należą się Sam, która użerała się ze mną prawie 2 tygodnie... :D a może i więcej? O_O (z własnej nieprzymuszonej woli, uwierzycie? :o) A co będzie za rok? O to będziemy się martwić... za rok :P

Już za ro... 9 miesięcy matuuuura. [zaśpiewał (nie)radośnie i dostał od kogoś cegłą w łeb]

skomentuj (10)






By Trim